Wyszłaś z pokoju i weszłaś do pierwszych lepszych drzwi. -Ej ej Paty choć ze mną! Ktoś tutaj wchodzi! Chodź szybko!-Powiedziałaś szturchają dziewczynę by się obudziła, aż do skutku w sumie nie zajęło to długo, bo sen przerwało jej już same wejść do pokoju. 'Ej ktoś tutaj jest' usłyszałaś męski ochrypiały głos dobiegający z korytarza. Wyszłaś z ospałą przyjaciół ką za ściany. Nie zobaczyłaś nawet kto to jest, gdyż Paty zapiszczała tak głośno, że odruchowo zamknęłaś oczy, chroniąc uszy dłońmi. Otwarłaś jedno oko, następnie drugie. Odwróciłaś twarz do koleżanki i wysyczałaś sarka stycznie-Głośniej to się nie dało?- znów odwróciłaś twarz w kierunku drzwi. Nie wie żyłaś własnym oczom. To byli oni. One Direction w własnej osobie. Już miałaś zapiszczeć lecz jednak zakład nie wyszedł ulotnie z twojej głowy.-Co się dzieje? Co wy tutaj robicie? Zaszło jakieś nie porozumienie.-zmierzyłaś chłoptasiów z góry do dołu, jedną ręką przytulając oszołomioną przyjaciół kę.-O to samo mieliśmy zapytać.-wy powiedział Liam-Dobre.-wyszeptałaś.-Co?-dopytał chłopak z burzą loków był to Harry.-Nic, nic. Musimy to jakoś wyjaśnić.-spoglądłaś na niego zatrzymując się na jego oczach które wpatrywały się w twoje. Zacisnęłaś opuszki palców jeszcze mocniej wbiając je w ramię koleżanki, która wpatrywała się w Nialla. Ona przerywając swoją 'hipnozę' popatrzyła na Ciebie sugerując byś gadała z nimi dalej.-Em to w takim razie co zrobimy?-zapytałaś sugerując gestem dłoni by weszli dalej. Podeszłaś głębiej plącząc ręce i trzymając je pod piersią. -Tak serio to nie mam pojęcia-wypowiedział Mulat.-A tak poza tym jestem Louis, to jest Zayn, Harry, Liam i Niall.- dodał Lou pokazując odpowiednio palcami na wy powiedziane osoby.- Nie wygłupiajcie się wiemy kim jesteście-wy chichotała Paty. Tylko tyle zdołała wydukać od samego ich wyjść poza przeraźliwym krzykiem.-A wy nie zamierzacie się przedstawić?-zapytał Harry spoglądając na Ciebie.-Jestem [T.I].-popatrzyłaś na Paty, ale ona dalej zagapiona w Nialla. Pomachałaś dłonią przed jej oczyma by się ocknęła. Ona nic.-Przepraszam za nią. To jest Paty.- W tym momencie wszystkie 'śpące królewny' wyszły z pokoju. Ty parsknęłaś śmiechem.-Co się tutaj dzie...-Marry, Lili, Olivia poznajcie Nialla, Zayna, Louisa, Liama i Harry'ego.-przedstawiłam ich sobie pohamowując śmiech.- Nadal twkimy w punkcie wyjścia.-podsumował Liam.-Zapewne w recepcji się pomylili i wpisali te same pokoje do rezerwacji, nie chce mi się teraz tam iść może to poczekać do rana? Wy przenocujecie u nas okey? Mamy dwu osobwe łóżka więc..-powiedziałaś nie dokończając bo przerwał Ci 'lokowaty'-Chłopak z dziewczyną w jednym pokoju?-zapytał wysyłając Ci jedno ze sprośnych spojrzeń.-Mamy dwuosobowe łóżka więc, razem z z dziewczynami jakoś sobie poradzimy na dwóch łóżkach a wam damy do dyspozycji 3 okey?-dokończyłaś.-Nie wiem czy to Dobry pomysł.-powiedział Harry.-Więc masz jakiś lepszy pomysł?-zapytałaś.-W sumie to tak, jest 5 dziewczyn 5 chłopców i 5 pokoi możemy zrobić tak by jeden chłopak i jedna dziewczyna byli w jednym pokoju. I wszyscy szczęśliwi, co wy na to?-zasugerował.-Ja jestem za!-wykrzyczał Lou, za nim wszyscy chłopcy. Następnie zaspane dziewczyny wykazały entuzjazm i przytakły.-Więc?-zapytał znacząco Harry.- Niech Ci będzie.-wymamrotałaś uśmiechając się rumieniąc przy tym. Poszłaś do swojego pokoju tak jak to zrobiła każda z dziewczyn. Nie chciałaś by do twojego pokoju trafił Harry. Czułaś się przy nim nieswojo, jakbyś miała się zakochać. Stanęłaś przy dzwiach by podnieść ulotkę z informacjami hotelu. Z koncentorowałaś głównie uwagę na niej, lecz tego nie udało się nieusłyszeć.-Do którego pokoju ona weszła?-zapytał zachrypnięty męski głos.-Ale kto?-zapytał drugi.- No [T.I].-Wtedy zamkłaś drzwi. Usiadłaś na łóżko, niby nic nie czułaś, a jednak jakby dziwne uczucie przechodziło Ci przez brzuch. Nie chciałaś tego, nie chciałaś się w nim zakochać. Wypierałaś się w myślach. A jednak, twoje serce zamarło. Ktoś pociągnął za klamkę od drzwi. A tam nie kto inny jak Harry.-Cześć.-wypowiedział szczerząc się do Ciebie niesamowicie.-No Hej. Powiem krótko jestem zmęczona i chcę szybko zasnąć, nie uważam ten pomysł za stosowny ale okey niech Ci będzie.-wypowiedziałaś kładąc się.-Dobrze, ja przepraszam.-wymamrotał.-Nie masz za co.-lekko uśmiechnęłaś się.-To ja idę się umyć.-przytakłaś na to, tuląc się do kołudry, lecz jednak nie mogłaś zasnąć. Zdążyłaś zauważyć, że jest pełnia, to odpowiadało na pytanie czemu nie możesz zasnąć. Minęło trzydzieści minut i nic, nada obracasz sie z boku na bok. Drzwi ponownie się otwierają, to Harry. Momentalnie zamykasz oczy, jednak on zauważył, że były one otwarte.-Nie śpisz?-wyszeptał.-Tak się złożyło, że nie mogę zasnąć.-wyszeptałaś.-Ja też, gdy tylko księżyc jest w pełni.-powiedział.-Też.-odpowiedziałaś.-Czemu szepczemy?-zapytał.- Nie wiem- odpowiedziałaś normalnym głosem. On położył się obok Ciebie. Zamknęłaś oczy, próbując zasnąć. Jednak nic to nie dało. Mija minuta za minutą i nic. Nadal bezczynnie leżysz.-Ej! Harry śpisz?-zapytałaś.-Nie.-odpowiedział krótko.-Więc co robimy?-ponownie zapytałaś.-Może pójdziemy na basen?-zaproponował.-Hm..-zamyśliłaś się- Szczerze lepsze to niż nic, ale co z fankami? Jakoś nie mam nastroju wysłuchiwać ich pisków.-podsumowałaś wstając z łóżka i szukając stroju kąpielowego.-Napiszę na twitterze, że spóźnimy się do hotelu czy coś i po problemie-wyszczerzył się.-Okey to ja idę się przebrać.-powiedziałaś wychodząc z pokoju. Przebrałaś się potem on. Razem poszliście na basen obeszło się bez pisków, krzyków czy jakich kolwiek innych scen. Podsumowując to dobrze rozmawiało Ci się z Harrym. Gdy doszliście już na miejsce, nie chciałaś wejść do wody, usiadłaś na sodkach i moczyłaś nogi. Zaś loczek czuł się jak ryba w wodzie.-Ej no właź.-Nie-odpowiedziałaś uparcie.-Bo się obrażę.-Może za chwile.-Nie to nie. Wypłynął trochę dalej po czym zanurkował. Nagle jego głowa wydostała się na powierzchnie.-Topię się! Ratunku!-zawołał. Ty spanikowałaś i wskoczyłaś za nim. On był pod wodą. Zanurkowałaś, i pociągłaś go za sobą do góry. Gdy tylko jego twarz znów była nad wodą, zaśmiał się, mówiąc, że jednak weszłaś do wody i to jego zasługa.-To wcale nie było śmieszne dowcipnisiu.-wywrzeszczałaś do niego płynąc do brzegu nastęnie wyszłaś z basenu. Nastęnie poszłaś do łazienki. Przykuzłaś przy ścianie obitej kafelkami które były dosyć zimne. Słyszałaś jego głośne kroki które zbliżały się. Wszedł za Tobą. Przykucnął naprzeciwko Ciebie. - [T.I] ja przepraszam chciałem jakoś rozładować napięcie. Nie chciałem.-powiedział ocierając strumień łez z twojego lica. Chwycił delikatnie twój podbrudek unosząc go razem z twarzą do góry by umożliwić mu dostęp do twoich zaszklonych oczu.-Czemu płaczesz?-zapytał. Rozplątując twoje owinięte zaciśnięte na kolanach dłonie. Chwycił Cię za dłoń bezustanie patrząc w twoje oczy.-To nie było śmieszne. W tedy ja po prostu. Jakby to... Ja nie chciałam by coś Ci się stało. Zrozum.-wypowiedziałaś jąkając się przy tym od płaczu. On przybliżył się do Ciebie i czule pocałował w usta. Wasze jezyki wręcz tańczyły. Jego jezyk jeździł po twoim podniebieniu. Jego usta były takie miękkie. Nawet można powiedzieć gorące. Ty na pocałunek tylko się uśmiechnęłaś. Nie chciałaś dać mu za wygraną. On usiadł obok Ciebie i razem rozmawialiście do rana.Za wszelkie błędy przepraszam, ale nie miałam siły ich poprawiać :)x.
co dodać jako następne?
czwartek, 31 stycznia 2013
Imagine z Harrym cz.2 :)x
wtorek, 29 stycznia 2013
Imagin z Harrym :)x
Razem z przyjaciół kami, wybrałyście się na 'małą wycieczkę krajnoznawczą' do Londynu. Nigdy wcześniej tam nie byłaś a była to stolica ojczystego kraju. Tak więc wszystko było dopięty na ostatni guzik. Wpakowałyście ostatnie walizki do bagażnika i ruszyły przed siebie. Oczywiście ty jako jedyna z pięciu dziewczyn miałaś prawo jazdy. Po czterech godzinach byłyście już przed hotelem w którym miałyście się chwilowo przetrzymać. Był to naprawdę piękny hotel. Gdy zaparkowałaś samochód, wypakowałaś swoje bagaże, udałaś się z przyjaciół kami do recepcji. Tak otrzymałaś kluczyk do pięcio osobowego pokoju, po czym ruszyłyście windom na 5 piętro budynku. Rozpakować swoje walizki. Zorientowałaś się, jest już po 22. Nie możliwe, że jechałaś aż tak długo. Ah no tak zatrzymałaś się jeszcze w centrum handlowym a tam każda z dziewczyn włączę z tobą przeszła co drugi sklep dwa razy, kupiwszy parę, klika, dużo, masę drobiazgów. Chciałaś zapamiętać ten wyjazd jako jeden z tych najlepszych. Poszłaś do pokoju Paty.
-Ej no jeszcze się nie wypakowałaś no chyba sobie kpisz.-parsknęłaś w stronę jasnej blondynki z pięknymi zielonymi oczami.
-To ty nie wiesz! Właśnie siedzę w sieci. Podobno One Direction będzie w tym hotelu jeszcze dzisiaj przed północą.- wytrzeszczyła swój paczadła, tak że o mało co by jej nie wypadły heh.
- A ha, spokojnie bez nerwów jeszcze 2 godziny. Teraz idź spać. Rano za pewno cały hotel będzie... a nie ważne-powiedziałaś kładąc poskładaną w kostkę bluzkę do półki.
- Dobranoc.-odparła wcześniej przewracają oczami na twoją odpowiedź.
- Dobranoc ja jeszcze zerknę do reszty.-wyszłaś z pokoju delikatnie zamknąć drzwi idąc w pierwsze po lewej stronie był to pokój Ally.
-Ej ej słyszałaś podobno One Direction ma tutaj być. Zaiście co nie?-niemal wykrzyczałaś do niej uciszając ton by nie dosłyszała tego Paty.
Zrobiłaś to, ponieważ miesiąc temu, założyłaś się z nią, że nie będziesz reagować w 'dziwny' mianowicie: Wydzieranie się w miejscu publicznym gdy leci ich piosenka.
-Ah no tak napisała mi o tym, chciała bym napisała jaka będzie twoja reakcja.-wydukała pisząc w miedzy czasie z Paty.
-Ale ja nijak nie reaguje-wymamrotałaś szczerząc się i marszcząc oczka, gdyż w twoim ciele wszystko można było z nich wyczytać. Wszystko.
-Okey idę sobie.
Tak odwiedzałaś każdą z dziewczyn, aż do ostatniej Lili która tak się przejęła twoim gadaniem, aż usnęła. Tak słodko wyglądałam że zrobiłaś jej Parę zdjęć. Okey nie parę to była jakaś mini sesja zdjęciowa. Poszłaś z powrotem do swojego pokoju. Leżałaś tak i leżałaś, nie mogłaś zasnąć. Może to i przez pełnie kto wie. Wzięłaś telefon do ręki i poszperałaś po sieci tak z nudów. Nagle poczułaś jak ktoś próbuje otworzyć drzwi. Wiedziałaś, że wszystko dziewczyny są w pokoju. Przecież jako ta najstarsza zrobiłaś nocny 'obchód'. Więc co a raczej kto mógłby to być? Strasznie spanikowałaś.
______________________________________________________________
Hej jeśli się spodobało skomentuj jeśli nie napisz w komentarzu jak mogę napisać 2 cz. by się spodobało :)x
______________________________________________________________
Hej jeśli się spodobało skomentuj jeśli nie napisz w komentarzu jak mogę napisać 2 cz. by się spodobało :)x
sobota, 5 stycznia 2013
Imagine z Harrym :)x
Hej! :)x
Witajcie pierwszy raz po nowym roku! Życzę wam dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń a i by byliście ze mną i z tym blogiem ever! Kocham Was po prostu!
A oto imagin z Harrym liczę na waszą opinię :)
Przepraszam, że taki krótki nie zabijajcie mnie!
Jesteś na imprezie ze swoim chłopakiem Harry'm. Gdy wyszłaś z łazienki widziałaś twojego chłopaka z inną dziewczyną bardzo namiętnie przytulających się. Szybko wybiegłaś z tamtąd z płaczem i poszłaś do waszego wspólnego mieszkania. Tam od razu udałaś się do łazienki, wiełaś cięką i ostrą żyletkę i przejechałąś po skórze nadgarstka pisząc "Kocham Cię". Weszłaś do wanny pełnej wody i zamoczyłaś w niej dłoń. Już po chwili czerwona woda rozlewała się po łazience. Powoli traciłaś przytomność, powieki stały się cięszkie, oczy same się zamykały. Łezka spływała po twoim policzku, nie wiedziałaś, że twoje życie skończy się w takim momencie. Po chwili do mieszkania wszedł przerażony Harry, szybko pobiegł do wanny pełnej krwi. Uniósł twoją dłoń i zobaczył ranę zrobią przez Ciebie. Chłopak zaczął płakać, łza jedna za drugą spływały mu po policzku prosto do wanny. Nadal czułaś jego obecność, chciałaś powiedzieć mu co do niego czujesz ale nie mogłaś, za bardzo Cię to bolało. Chłopak chwycił twoją dłoń mocniej i powiedział:Kocham Cię, i będę kochać. Jeśli ty odejdziesz ja razem z Tobą. Ledwo co chłopak zdążył to powiedzieć ty zamkłaś powieki na dobre. Harry zaczął jeszcze bardziej płakać, chwycił za żyletkę i równie przeciął sobie dłoń w napisał "Na zawsze razem" Wszedł do wanny, chwycił Cię za dłoń i razem odeszliście w wiecznej miłości.
Jesteś na imprezie ze swoim chłopakiem Harry'm. Gdy wyszłaś z łazienki widziałaś twojego chłopaka z inną dziewczyną bardzo namiętnie przytulających się. Szybko wybiegłaś z tamtąd z płaczem i poszłaś do waszego wspólnego mieszkania. Tam od razu udałaś się do łazienki, wiełaś cięką i ostrą żyletkę i przejechałąś po skórze nadgarstka pisząc "Kocham Cię". Weszłaś do wanny pełnej wody i zamoczyłaś w niej dłoń. Już po chwili czerwona woda rozlewała się po łazience. Powoli traciłaś przytomność, powieki stały się cięszkie, oczy same się zamykały. Łezka spływała po twoim policzku, nie wiedziałaś, że twoje życie skończy się w takim momencie. Po chwili do mieszkania wszedł przerażony Harry, szybko pobiegł do wanny pełnej krwi. Uniósł twoją dłoń i zobaczył ranę zrobią przez Ciebie. Chłopak zaczął płakać, łza jedna za drugą spływały mu po policzku prosto do wanny. Nadal czułaś jego obecność, chciałaś powiedzieć mu co do niego czujesz ale nie mogłaś, za bardzo Cię to bolało. Chłopak chwycił twoją dłoń mocniej i powiedział:Kocham Cię, i będę kochać. Jeśli ty odejdziesz ja razem z Tobą. Ledwo co chłopak zdążył to powiedzieć ty zamkłaś powieki na dobre. Harry zaczął jeszcze bardziej płakać, chwycił za żyletkę i równie przeciął sobie dłoń w napisał "Na zawsze razem" Wszedł do wanny, chwycił Cię za dłoń i razem odeszliście w wiecznej miłości.
wtorek, 18 grudnia 2012
Imagine z Niallem :)x
Hej :)x
Zgodnie z ankietą dodaję imagina z Niallem.
Przepraszam, że tak długo odwlekałam z dodaniem notki, ale mam ostatnio, dużo nauki. Nie jestem zbyt wzorową uczennicą, więc trzeba coś poprawić, bo koniec półrocza a jak na razie mi to nie wychodzi. A jak tam u was z ocenami? Macie jakieś dopuszczające. Bo mi chyba wyjdą tak to smutne. Modlę się by znów nie mieć dwói z polaka, ale jednak chyba będzie i jeszcze ta inne przedmioty zawaliłam, ale nie bd wam uprzykrzać, tym życie. Macie swoje :)x
Liczę na wasze opinie i głosy ankiecie.
CZYTASZ=KOMENTARZ!
Tęsknisz za tym co było kiedyś. Jeszcze niecałe parę miesięcy temu uwielbiałaś spędzać z nim czas. Teraz jest tak samo, lecz to jednak nie to. Zakochałaś się w swoim najlepszym przyjacielu Niallu. Nie wiesz czy to odwzajemniona miłość, więc nie robisz sobie łudnej nadziei. Był on dla Ciebie jak brat. Bałaś się go zranić. Bo w końcu on był twoim jedynym przyjacielem. Byłaś już na skraju wyczerpania nerwowego, bo bałaś się mu wyznać prawdę. Jednak nie poddałaś się tak łatwo i poszłaś do niego. Idąc ku jego domu porządkowałaś sobie myśli i ustaliłaś co mu powiesz. Jednak z tego wyszłam całkiem odwrotna sytuacja, której się nie spodziewałaś. Zadzwoniłaś na dzwonku. Uśmiechnięty blondyn otworzył drzwi, po czym radośnie Cię przywitał. Wpuszczając Cię do środka.
-Chyba musimy porozmawiać.-zaczął rozmowę.
-Takie mam zamiar.-odparłaś.
-To dosyć trudne, ale nie mogę czekać... Chodzi o to, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a ja mam problem.
-Jaki?-zapytałaś, po czym przełknęłaś ślinę
.-Zakochałem się w najlepszej przyjaciółce. Jak myślisz,powiedzieć jej o tym? Zrozumie to?-zapytał.
Ty z trudem przełknęłaś ślinę. Na moment zamknęłaś oczy.
-Powiedz jej. Na pewno zrozumie.-powiedziełaś przeczesując jego bond włosy. Zakochałem się w tobie.-powiedział, z nutką nadzieji i niepewności.
Ty odpowiedziałaś na to najładniejszym uśmiechem jaki mogłaś mu zaoferować. Przysnuęłaś się ku niemu i delikatnie chwyciłaś jego twarz. Jakbyś w soich dłoniach rzymałaś najcenniejszą rzecz na świecie. Wasze czoła się zetknęły. Usta złączyły w soczystym pocałunku.
-Kocham Cię.-wyszeptałaś.Od tej pory ty i Niall tworzyliście parę
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Ziall :)x
Hej :) Dodaję wam kolejny one shot Zialla. Za wszelkie błędy przepraszam, ale nie chciało mi się ich poprawiać.
OSTRZEGAM WULGARYZMY, SCENA +18 NIE CHCESZ NIE CZYTAJ
Do zobaczenia już niedługo! Głosujcie w ankiecie! Enjoy
CZYTASZ=KOMENTARZ
-Momo! Proszę Cię, nie mam już siły się uczyć miesiącami, przecież za tydzień ferie. No zlituj się.-wypowiedziałem błagalnym głosem w stonę mamy, która stała pomiędzy futrynami drzwi.
-Nie maurdz! Kiedyś mi za to podziękujesz kochanie zrozum. To dla twojego dobra.-powiedziała wychodząc z mojego pokoju.
-Ja tego nigdy nie zroumiem! Nigdy.-wymamrotałem kładąc się lekko na łóżko i dając na twarz masywną, otwartą książkę.
Moje życie polegało na jednym i tym samym.. mianowicie nauce. Oczywiście wszystko robiłaem zgodnie z ich planami. Jeszcze gdy byłem młodszy nie zastanwiałem się nad tym a teraz. Właśnie. Dopiero teraz przejżałem na oczy. Nawet bez mojego zdania wybrali mi dziweczynę. Diana.Niby całkiem spoko, to ładna kobieta, miła, symatyczna, rozgarnięta i mi obca. Spotykaliśmy się tylko w szkole i od czasu do czasu przy kolacji z rodzicami... Dalej tego nie skomentuję. 'Ble ale brzydka pachnie ta ksiązka'. Powiedziałem w myślach biorąc głęboki oddech przez nos. Pachniała ona tak nowo. Świeży druk. Nowy papier. Ochyda. Ten zapach prześladował mnie od małego. Wziąłem ową ksiązkę z twarzy kładać ją obok siebie. Wstałem z łóżka i poszedłem na dół.
-Idę się przejść. Będę niebawem.-poweidziałem ubierjąc na siebie kurtkę i owijają czyję masywnie ciepłym szalem. Szełem w kierunki domu 'mojej dziewczyny'. Chciałem powiedzieć jej coś ważnego.*Dryn* Zadzwonił dzwonek do drzwi i te natychmiasto się otworzyły.
-O hej Diana. Pójdziesz ze mną na spacer.
-Jasne czekaj minutkę tylko się ubiorę.
Po pięciu minutach była gotowa. Właśnie po pięciu. Boszz jak ja nie lubię, gdy ktoś się spóźnia. Jeśli się nie wyrabiasz z czasem to mów a nie.. E z resztą mniejsza o to. Zabrałem ją do parku. Tam szliśmy ulicą. Waw co za zaskoczenie! Co nie? Na dworze było chłodno jak to w zimnę. Z nieba padał śnieg z deszczem. Mmm kocham taką pogodę.
-Wiesz jest coś co chciałem Cie powiedzieć.. Bo.... Wiesz.-wyspeleniłem.
-No mów!.
-Ten związek, to wszystko nie ma sensu.
-Ale jakto? Coś się stało?
-Jestem gejem. To po prostu nie dla mnie. Przepraszam.-gdy to powiedziałem ona po prostu odbiegłam. Ah gdybym wiedział jak to wszystko się potoczy nie zrobiłbym tego, ale tak czułem. Poszedłem z powrotem do domu. I od razy poszedłem do pokoju. Pouczyłam się. Umyłem. Zasnąłem.
Następny dzień.
Jest sobot. U mnie sobota oznacza ah nic innego jak poranną wizytę w bibliotece. Tak więc przebrałem się w wygodne ciuchy. Wygodne dla mnie to dresy. Udałem się w swoją stronę wpowiadając 'Wychodzę' na pożegnanie. Szedłem obładowany książkami, gdy nagle ktoś mnie szturchnęła, idąc. Pech. Wywaliłem wszystkie ksiązki na ziemię. Naszczęście były oprawione.
-Uważaj jak chodzisz.-wymamrotałem.
-Przepraszam.-wypowiedział mężczyzna odwracajac się. Pomógł mi zebrać ksiązki.
-A tak wogule to jestem Zayn.
-Niall-powiedziałem podając mu dłoń.
Gdy zobaczyłem te jego czarne magiczne oczy zakoc... Chwila, chwila czy tamte słowa powoli nie stając się czynem. Oho zaczynam się bać. Ten odprowadził mnie ku bibliotece, po czym rzem weszliśmy do środka, oddałem wyporzyczone ksiązki. Nawet nie wyporzyczyłem nowych, gdyż bylem zajęty rozmową z nim.
-To ty jesteś ten nowy?-zapytałem kierując się ku wyjściu.
-Tak to ja. Przeprowadziłem się tutaj nie dawno. Hah praktycznie to znam tylko Ciebie.
Nie wiem czemu, ale poschwlibiło mi to. Opowiedział mi o sobie. O tym, żę czuje się tutaj nie swojo, i wogule to, dla niego trudna sytuacja. Ja opowiedziałem mu o tym, za jakiego kujana robię, że zerwałem z dziewczyną. Oczywiście nie podałem powodu jaki zmyśliłem.
-Em mogę Ci coś powiedzieć?-zapytał.
-Jasne.-powiedziałem pełen ekscytacji.
-Chodź ze mnę.-On doprowadził mnie do pewnej ulicy za parkiem. Było tam pustu, tak kojąca, magicznie, tak jak jego oczy. Okey to nie miało sensu. Dziwne, że znał tą ulicę. Ja jej nie znałem, a mieszkam tu od dziecka.
-Masz!-powiedział dając mi papierosa.
Jak się okazało to tym nie było. Po drodze do domy zawarliśmy przysięgę. 'To nasza tajemnica'. Weszedłem do środka budynku, cały napromieniały, taki słoneczny, uśmiech mi z twarzy nie schodził. Chyba amorek kopnął mnie w kutasa.
-Czemu Cię tak długo nie było?-dochodziły do nie pytania.
-Byłemw bibliotece.
-Tak długo?
-Jeszcze na spacerze.
-Dzwoniła do mnie mam Diany. Podobno zerwaliście.
-To już moja sprawa.-poszedłem na górę, myśląc o Zayn'ie.
On był taki miły. uczynny, nonszalancki, schludny, niegrzeczny, po prostu spontaniczny. I te jego czarne włosy, magincze oczy, wyraziste rysy twarzy. Ugh. Co ja wymyślam. Ja nie mogę popaść w ten stan, ale niegdy takiego czegoś przed tym nie czułem. Nigdy. Co naprawdę było dziwne, lecz nie rozmyślałem, nad tym wcześniej. Miałem swoje lata, a jednak nie byłam zakochany nigdy przedtem. Tak myśląc zasnąłem.
Tydzien później.
Dziś się urodziny Zayna. Poznaliśmy się o wiele lepiej. Już wiem, dlaczego przeprowadził się tutaj. Powód mianowicie jest taki.. on jest gejem i go za to hejtowali. No jak tam można? Nie ruzmiem ludzi nietoralancyjnych, no bo jak można wytykać kogoś palcami? Stając przed lusterm i poprawiajć muszkę miezyłem siebie wzrokiem. Haha to wyglądało komicznie. Okey jedna porpawka włosów, druga i happt. Jestem gotowy.
-Wychodzę!-wykrzyczłem schodząc w dół po dębowych schodzach.
-Gdzie idziesz?
-Do kolegi na urodziny, będę rano.-powiedziałem domykając drzwi.
Pięć minut byłem na miejscu. On otworzył drzwi. A ja wessałemsię muw usta. Były one takie ciepły, miękkie, jejku rozpływam się. Ustałem. Wspominając,przed ostatni czas, bardzo się zmieniłem. Nie widac co nie? Haha. Byliśmy sami w domu. Onznał tylko mnie so..
-Um wiatj przyacielu.
-Musimy pogadać.-powiedziałem zamykajać drzwi. Wziąłem go na ręce i zaniosłem go na kanape całując go po szyji. Zamierzałem zrobić to po raz pierwszy z nim. To było niesamowite. Położyłem się nad nim,jedną nogą stąpając po ziemi. Rozpinąłe powoli guziki, jeden za drugiem. Liżąc jego szyję i lico. On w miedzy czasie włożył mi rękę do spodni. To było oh.. kurwa coś zajebistego.
-Aaaa Zayn. tak kurwa! Szyyybciej. Zaaynn.-wyjąkałem rozpiawszy mu koszulę go końca a następnie zaplątując place w jego czarne włosy. A onnadał robił mi przyjemność, a ja jednym ruchem ręki ściągnałem mu spodnie. Liżać jego postek i brzuch, zjechałem do gumki od bokserek, ściągając je.
-Jubilata należy uszczęśliwić.-wymamrotałem przyglądając się mi z dołu.
Zbliżając się ku jego członku, oblizałem osta, następnie oblizałem jego nasadę. Zjeżdżając niżej. Wziąłem go całego do buzi, jeżdżać po nim językiem. Uh momentalnie przechodził przezemnie dreszcz, gdy wybrażałem sobie jaką przyjemność może on czuć. On wytrysnął. Ja zassałem się bardziej. Liżać go najdokładniej na świecie. Skończyłem. On zaś ściągnął mi spodnie razem z bokserakmi jednym ruchem ręki.
-Przygotowany?-zapytał,
Dalej nie informując mni, wszedł we mnie tak zaskaująco mocno. Ugh nie mogłem sobie tego bardziej realistyczniej wybrazić. To coon robił ze mną to magia. Jakiej wcześniej nie doznałem. Jeździ w głórę i w dól tak 69 razy. Trzymając mnie za biodra posówał mocniej. Jednym palcem drażniąc się z moim członkiem wywoływał u mnie szalenstwo. Wyszedł.
-Jesteś najlepszy na świecie.-odjąknłem
-Nie tak jak ty mój, drogi nie tak jak ty.-powiedział całując mnie w szyję. Tak zasnęliśmy.
Obudził mnie dzwonek budzika.
-Zayn przepraszam muszę iść. Obiecałem, że będę nad ranem.-powiedziałem ubierając się w ubrania które były rozżucone po całym domu. Niecłae 5 minut byłem na miejscu.
-Gdzie Cię tak długo nie było? Może mi wytłumaczyć, dlaczego zerwałeś kontakty z Dianą.-zapytała z pretensjami mama.
-Chcesz wiedzieć całą prawdę?
-Tego oczekuję.
'Okey teraz albo nigdy'Pomyślałem.
-Jestem gejem.-wydusiłem z siebie, moja twarz od początku do końca była jak z kamienia.
sobota, 8 grudnia 2012
Imagine z Zaynem :)x
Hej :)
Zgodnie z umową, dodaję imagina z Zayne'm. Jest on nie ukrywając, trochę jakby z innej planety bo pisałam go językiem zaczerpniętym z mojej książki od polskiego. Pewnie widać różnice pomiędzy tym imaginem a pozostałymi, lecz mam nadzieję, że wam się spodoba.
Liczę na wasze głosy w ankiecie i komentarze. Krytyka jest mile widziana. :)x Kisses
btw. jeśli chcecie być informowani o nowych notkach podajcie mi swoje tt w komentarzu! A na pewno was poinformuję !
Siedzisz na sofie zapatrzona w kremową, bladą ścianę, myśląc o tym jak mało poświęcacie sobie czasu. Nieby zawsze razem a jednak osobno. Podczas gdy jedną nogę masz podwiniętą, a drugą zgiętą w kolanie siedziesz, czując wnoszącą się w powietrzu woń esencji która masz w dłoni. Zapratrzona w drzwi spoglądasz na Zayna który wchodzi do domu. Jak gdyby pierwszy raz dziw taki widziała
-Co tutaj robisz? Przecież ledwo co świt.-powiedziałaś. Z powrotem kierując zwrok na ścianę. Wymusając uśmiech na twarzy, bierzesz łyk herbaty.
-To nie mogę już spędzić więcej czasu z moję dziewczyną?-zapytał idąc w twoją stronę. Twoje niemal nagie plecy, na których widniała cienka, lenna, lekko prześwituąca bluzeczka, okazwyały długie kasztanowe zwijające się w pierścienie włosy. Które to on zgarnął ku podbrudku.
-Tak Ci ładniej.-wymamrotał.
Ty uśmiechnęłaś się rumieniąc. Przbliżyłaś się bliżej niego, kładąc głowę na jego silnym ęskim ramieniu.
-Przecież wiesz, że zawsze możesz. Ale czy teraz jesto to tego warte?-wypowiedziałte słowa prosto do jego zziebniętego ucha.
Jego twarz staje się ciężkawa, szyja, a głos matowy. Niski jakby ochrypły, przygotowujący.
-Idę z tobą, ale w ogule.-powiedział muskając twoje rozgrzane od pary policzko.
-Czemóżeś tak szybko zmienił zdanie?
-Tęsknię.
-Uwierz ja też.-powiedziałaś całując jego rozpalone usta. Wzięłaś go za kołnierz koszuli i zaprowadziłaś za sobą do sypialni. Odwróciłaś twarz w jego stronę. Poczułaś jego ciepły oddech. Przysunęłaś się jeszcze bliżej. Czule pocałował Cię. Podeszłaś pewniej do tej sprawy niż on. Wasze całusy przerodziły się w bardziej namiętne. Leżeliście na sobie. Mulat, całował mnie wokół szyi. Nie mogłaś się opszeć. Pokusa była silniejsza ode Ciebie samej. Leżałaś naga na czarnookim. Całowaliście się coraz namiętniej. Ściągnęłaś jego bokserki, jednym ruchem ręki. Zayn wszedł we Ciebie. Robił to tak starannie i tak dobrze. Był niesamowity. Próbowałaś nie jęczeć zbyt głośno, ale to było silniejsze ode Ciebie. Po chwili ustaliście i oboje zasnęliście
piątek, 7 grudnia 2012
Larry :)x
Hej :)x
Z góry przepraszam za długą przerwę, ale tak jakoś nie znalazłam czasu na przepisanie tego wszystkiego, wiecie pełno nauki jakby świat tylko wokół tego się kręcił, ale okey. Wyrobiłam się i przepisałam Larry'ego.
Mam nadzieję, że wam się spodoba. I nie ma co ukrywać do kitu jest bo ostatnio jakoś weny brak i wgl. Masakra.
Proszę o dalsze głosownie w ankiecie! Liczę na komentarze.
Za wszelkie błędy przepraszam, ale nie chce się mi ich poprawić hah.
btw. Jutro dodam imagine z Zayn'em! Enjoy :)x
Idąc ciemną ulicą, zauważyłem trzy dobrze zbudowane sylwetki podąrzjące ze mną. Nie nie podejrzewając szedłem dalej przed siebie. Od samego domu Zayna szli za mną. Skręciłem do nie znanej mi ulicy. Chciałem sprawdzić, czy pójdą za mną. A jednak skecili. Odwróciłem się przodem do nich.
-Czego doemnie chcecie?-wypowiedziałem te słowa w ich kioerunki.
-Hah nigdy nie zgadniesz!-powiedział jeden z nich.
-Nie rozumiem.
-Pedał!-wykrzyczał.
-Odwal się!
-Co idzies do chłopaka oh adorator.-wypowiedział 'rudy'.
-Nic Ci do tego!
-Pedał jesteś i to mi do tego.-zaśmiał się najstarszy z nich.
To co wtedy czułem było nie do opisania. Stałem tam jak osłupiały. Nie wiedziałem co miałem począć. Ja to się zawsze w coś wpakuję.
-Zostawcie mnie w spokoju!-wykrzyczałem.
Oni podeszli do mnie, jeden z nich zadał mi cios w brzuch. Następnie w trawrz, przetarłem ją i na swoich dłoniach zobaczyłem krew. Nie zdąrzyłem się ocknąć jak znów oberwałem w twarz. Czułem ttylko jak spływam sobą na zimię. Zaczęli mnie kopać, szturać. To było nie do zniesienia, ale co ja mogłem począć? Ledwo co kontaktowałem.
-Co tutaj się dzieje?-zapytał męski zachrypięty głos.
*
-Co się tutaj stało? Gdzie ja jestem?-zapytałem, otwirając jedną powiekę. Światło w pomieszczeniu oślepiło moje gałki oczne.
-Spokojnie. Jest wszystko dobrze.-powiedział nieznajomu mi głos.
Próbowałem podnieść się do pozycji siedzącej, ale nie dałem rady.
-Auuć! Boli.-wysyczałem z bólu.
-Powinieneś jeszcze polerzeć. Może zadzwonię po lekarza?-zapytałz troską.
-Wtedy otwarłem powieki. W oczy wrzucił misię pogodny wręcz śliczny z twarzy, cimny blondyn. Z mocno ciemnymi niebieskimi oczami. Ten widok po prostu mnie uwiódł. Jego widok. Patrzył na mnie z taką troską. Był taik słodki.
-Yyy nie trzeba. Czuję się lepiej. Na prawdę.-powiedziałem wysialając na swoje twarzy uśmiech.
-Jesteś pewien?
-Tak. A możesz powiedziać mi jak się tutaj znalazłem?
-Znalazłem Cię, pobitego na ulicy. A tak apropo Louis jestem.
-Harry.-powiedziałem wpatrzony w jego błękitne oczy. Podając mu dłoń. Od czasu, gdy go zobaczyłem marzyłem by jej dotknąć.
-Dlaczego oni Cię podbili?-zapytał.
-Em. truno mi o tym mówić, ale okey. Zwyzywali mnie od pedałóż. Masaka. To przecież nie moja wina. Nie mam na to wpływu.-wymamrotałem.
-Aha.
-Mhm. Mogę się domyśleć co sobie o mnie pomyślałeś.-powiedziałem zrezygnowany.
-Nie. Ja by tak nie pomyślał nigdy.-zapierał się.
-Na prawdę?
-Tak.-powiedział posyłając mi jedne ze swoich pięknych uśmiechów.
Ulżyło mi, gdy to powiedział. On tolerował to kim jestem, nie zastanwiałam się dlaczego. Tylko po prostu cieszyłem się.
-Gdzie jet łazienka?-wydukałem.
-Pierwsze drzwi na lewo.
-Dzięki.-wyszedłem do łazinki, by zobaczyć swoją pobitą, osiniałom twarz. Stanąłem przed lusterm i zoabczyłem swoją czaszkę. Nie było aż tak źle z moją twarzą, ale z innymi częsciami ciała było gorzej. Miałem na sobie sie ślady po pobiciu. Przeglądając jeszcze swoje ciało, po chwili wyszedłe i udałem się do tymczasowego pokoju. Jego już tam nie było. Louis. Jakie to ładne imię. Takie proste, staroświeckie, śliczne, odpowiednie dla niego.'Harry uspokój się'.
*
Czemu pozwalasz mi tutaj być?-zapytałem wpatrując się w jego błekitne jak morze tęczówki.
-Tak p oprostu.
-Nie martw się, już niedlugo będziesz miał mnie dosyć.-zachichotałem.
-Spokojnie. Niby dlaczego?
-Każdy tak ma. Uciekłem z domu. Nie tolerowali mnie. A teraz nie mam gdzie się podzieć.
-Wiesz, że możesz sotać tutaj ile chcesz.-zaproponował. Nie rozumiałem tego.
-Ale dlaczego?
-I tak nie zrozumiesz.
-Daj mi chociaż spróbować. Porszę.
-Bo ja.. no wiesz zakochałem się...w tobie.
Mnie zamurowało. Takie samo uczucie czułem. Cieszyłem się. Przecież ja czułem to samo.
-Eh ja w tobie też.-wyznałem.
Przubliżyłem się do bliżej niego. Trzymając swoją dło bliżej niego czułem jego ciepło. Wgapując się w niego, wziąłem jego podbrudek w moje objęcia, posuwając swoją twarz bliżej. Czułem jego ciepły, cięzki oddech. Nasze usta się styknęły. 'Jak on bosko całuje'-pomyślałem. Jego język jeździł po moim podniebieniu. One walczyły ze sobą. Gdy nasze usta się rozłączyły padłem na łóżko z uśmiechem na twarzy. Lou pochylił się nademną.
-Chesz więcej?-zapytał. Ja no to tylko przytankąłem.
Z góry przepraszam za długą przerwę, ale tak jakoś nie znalazłam czasu na przepisanie tego wszystkiego, wiecie pełno nauki jakby świat tylko wokół tego się kręcił, ale okey. Wyrobiłam się i przepisałam Larry'ego.
Mam nadzieję, że wam się spodoba. I nie ma co ukrywać do kitu jest bo ostatnio jakoś weny brak i wgl. Masakra.
Proszę o dalsze głosownie w ankiecie! Liczę na komentarze.
Za wszelkie błędy przepraszam, ale nie chce się mi ich poprawić hah.
btw. Jutro dodam imagine z Zayn'em! Enjoy :)x
Idąc ciemną ulicą, zauważyłem trzy dobrze zbudowane sylwetki podąrzjące ze mną. Nie nie podejrzewając szedłem dalej przed siebie. Od samego domu Zayna szli za mną. Skręciłem do nie znanej mi ulicy. Chciałem sprawdzić, czy pójdą za mną. A jednak skecili. Odwróciłem się przodem do nich.
-Czego doemnie chcecie?-wypowiedziałem te słowa w ich kioerunki.
-Hah nigdy nie zgadniesz!-powiedział jeden z nich.
-Nie rozumiem.
-Pedał!-wykrzyczał.
-Odwal się!
-Co idzies do chłopaka oh adorator.-wypowiedział 'rudy'.
-Nic Ci do tego!
-Pedał jesteś i to mi do tego.-zaśmiał się najstarszy z nich.
To co wtedy czułem było nie do opisania. Stałem tam jak osłupiały. Nie wiedziałem co miałem począć. Ja to się zawsze w coś wpakuję.
-Zostawcie mnie w spokoju!-wykrzyczałem.
Oni podeszli do mnie, jeden z nich zadał mi cios w brzuch. Następnie w trawrz, przetarłem ją i na swoich dłoniach zobaczyłem krew. Nie zdąrzyłem się ocknąć jak znów oberwałem w twarz. Czułem ttylko jak spływam sobą na zimię. Zaczęli mnie kopać, szturać. To było nie do zniesienia, ale co ja mogłem począć? Ledwo co kontaktowałem.
-Co tutaj się dzieje?-zapytał męski zachrypięty głos.
*
-Co się tutaj stało? Gdzie ja jestem?-zapytałem, otwirając jedną powiekę. Światło w pomieszczeniu oślepiło moje gałki oczne.
-Spokojnie. Jest wszystko dobrze.-powiedział nieznajomu mi głos.
Próbowałem podnieść się do pozycji siedzącej, ale nie dałem rady.
-Auuć! Boli.-wysyczałem z bólu.
-Powinieneś jeszcze polerzeć. Może zadzwonię po lekarza?-zapytałz troską.
-Wtedy otwarłem powieki. W oczy wrzucił misię pogodny wręcz śliczny z twarzy, cimny blondyn. Z mocno ciemnymi niebieskimi oczami. Ten widok po prostu mnie uwiódł. Jego widok. Patrzył na mnie z taką troską. Był taik słodki.
-Yyy nie trzeba. Czuję się lepiej. Na prawdę.-powiedziałem wysialając na swoje twarzy uśmiech.
-Jesteś pewien?
-Tak. A możesz powiedziać mi jak się tutaj znalazłem?
-Znalazłem Cię, pobitego na ulicy. A tak apropo Louis jestem.
-Harry.-powiedziałem wpatrzony w jego błękitne oczy. Podając mu dłoń. Od czasu, gdy go zobaczyłem marzyłem by jej dotknąć.
-Dlaczego oni Cię podbili?-zapytał.
-Em. truno mi o tym mówić, ale okey. Zwyzywali mnie od pedałóż. Masaka. To przecież nie moja wina. Nie mam na to wpływu.-wymamrotałem.
-Aha.
-Mhm. Mogę się domyśleć co sobie o mnie pomyślałeś.-powiedziałem zrezygnowany.
-Nie. Ja by tak nie pomyślał nigdy.-zapierał się.
-Na prawdę?
-Tak.-powiedział posyłając mi jedne ze swoich pięknych uśmiechów.
Ulżyło mi, gdy to powiedział. On tolerował to kim jestem, nie zastanwiałam się dlaczego. Tylko po prostu cieszyłem się.
-Gdzie jet łazienka?-wydukałem.
-Pierwsze drzwi na lewo.
-Dzięki.-wyszedłem do łazinki, by zobaczyć swoją pobitą, osiniałom twarz. Stanąłem przed lusterm i zoabczyłem swoją czaszkę. Nie było aż tak źle z moją twarzą, ale z innymi częsciami ciała było gorzej. Miałem na sobie sie ślady po pobiciu. Przeglądając jeszcze swoje ciało, po chwili wyszedłe i udałem się do tymczasowego pokoju. Jego już tam nie było. Louis. Jakie to ładne imię. Takie proste, staroświeckie, śliczne, odpowiednie dla niego.'Harry uspokój się'.
*
Czemu pozwalasz mi tutaj być?-zapytałem wpatrując się w jego błekitne jak morze tęczówki.
-Tak p oprostu.
-Nie martw się, już niedlugo będziesz miał mnie dosyć.-zachichotałem.
-Spokojnie. Niby dlaczego?
-Każdy tak ma. Uciekłem z domu. Nie tolerowali mnie. A teraz nie mam gdzie się podzieć.
-Wiesz, że możesz sotać tutaj ile chcesz.-zaproponował. Nie rozumiałem tego.
-Ale dlaczego?
-I tak nie zrozumiesz.
-Daj mi chociaż spróbować. Porszę.
-Bo ja.. no wiesz zakochałem się...w tobie.
Mnie zamurowało. Takie samo uczucie czułem. Cieszyłem się. Przecież ja czułem to samo.
-Eh ja w tobie też.-wyznałem.
Przubliżyłem się do bliżej niego. Trzymając swoją dło bliżej niego czułem jego ciepło. Wgapując się w niego, wziąłem jego podbrudek w moje objęcia, posuwając swoją twarz bliżej. Czułem jego ciepły, cięzki oddech. Nasze usta się styknęły. 'Jak on bosko całuje'-pomyślałem. Jego język jeździł po moim podniebieniu. One walczyły ze sobą. Gdy nasze usta się rozłączyły padłem na łóżko z uśmiechem na twarzy. Lou pochylił się nademną.
-Chesz więcej?-zapytał. Ja no to tylko przytankąłem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)